Resort rodziny ma pomysł, jak ograniczyć dostęp osób małoletnich do stron z pornografią. Sam pomysł nie jest nowy, nowa jest jednak propozycja, jak to zrobić. Co ważne: proponowany mechanizm blokowania minimalizuje ryzyko ograniczenia naszych praw i wolności.

Blokowanie pornografii. Co się zmieni? „Projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści nieodpowiednich w Internecie” przewiduje, że dostawcy Internetu będą mieć obowiązek stworzenia mechanizmu blokowania stron z treściami pornograficznymi. Wielu już teraz oferuje taką usługę. Co zatem się zmieni? To, że stanie się to ich obowiązkiem, a z realizacji będą sprawozdawać się do ministra cyfryzacji. Dostawcy będą też zobowiązani podejmować działania „mające na celu promowanie korzystania przez abonentów z rozwiązań ograniczających dostęp do treści pornograficznych w Internecie”. Nieprzestrzeganie przepisów będzie groziło wysoką karą pieniężną.

Komentarze

W jaki sposób te strony miałyby być blokowane, jeśli nie weryfikacją wieku przez np. dowód osobisty? Przecież wszelkie inne zabezpieczenia łatwo obejść nawet jak się nie ma osiemnastki. Każdy jako dzieciak zaznaczał te okienka "tak, mam skończone 18 lat" xd

tylko, jeśli jest na tyle młody, że miał internet przed 18ką. I nie, nie każdy. Sama nie oglądałam filmów z czerwonym kółkiem, bo były z czerwonym kółkiem, czyli dla dorosłych. A w jaki sposób miałyby być blokowane? Przede wszystkim psychologią i zastraszeniem. Na podobnej zasadzie, jak promuje się religię w szkołach. Wielu dostawców porobi jakąś blacklistę na routerze (dodając do niej strony wskazane przed rząd) dla świętego spokoju na podobnej zasadzie, jak wielu dyrektorów czy wychowawców zachęca do zapisania na relę dla świętego spokoju. Mało komu chce się kopać z koniem w sądzie (zwłaszcza przy obecnych problemach z praworządnością w Polsce). Gdy pracowano nad ACTA, dla wszystkich było oczywiste, że pewnie tak czy inaczej obejść się to da, ale że same przepisy są wykluczające. I dlatego protesty były masowe, od lewicy po prawicę. Teraz nikt nie myśli o protestowaniu tylko o tym, że "jakoś obejdziemy". A chodzi o to, żeby nie trzeba było nic obchodzić, bo zwyczajnie nie każdy będzie mieć taką możliwość...

Ja to tak rozumiem, że będzie rządowa lista stron i dostawcy internetu będą musieli oferować klientom usługę blokowania dostępu do stron z listy, wtedy taka blokada będzie działać dla całego domu/mieszkania.

Pytanie oczywiście jakie strony się tam znajdą i czemu dostawcy mieliby taką usługę reklamować bardziej niż inne typu "Netflix taniej do abonamentu".

@stella @truffles> Pytanie oczywiście jakie strony się tam znajdą

Oj, to, to.

@didleth @stella W praktyce to się załatwia kartą płatniczą.

Tbh nie rozumiem sensu

tzn. nie rozumiesz artykułu, kwestii technicznych, formalnej argumentacji czy o co konkretnie w machlojkach chodzi?