W Niemczech trwał spór o granice wolności słowa w social mediach. Jedna z polityczek wniosła sprawę do sądu w związku z przemocowymi seksistowskimi obelgami, jakimi obrzucono ją na fb. Sądy niższych instancji uznały, że musi je znosić będąc politykiem. Finalnie Niemiecki Trybunał Konstytucyjny orzekł, że mowa nienawiści narusza dobra osobiste atakowanych osób i nie może być tolerowana w imię wolności słowa.

Komentarze

Jeśli mi nie wolno to nie jest wolność!!!11jeden

żyjemy w na tyle ciekawych czasach, że ciężko mi odróżnić, kiedy ktoś używa sarkazmu, a kiedy mówi serio ;p