Programowanie: Wpisy

@xpil Jak miałem deprechę, to ożywiałem się nieco w ogródku, albo jak komuś o moich roślinkach opowiadałem.

@xpil How to learn C++ when you know PHP, but usually use it for scripting (without web server)?

@anedroid @xpil yep, for me programming language are mere tools.
And I still use python for time to time - it is handy to write tools, test, I like using waste and good choice of its numeric libraries when speed isn't so crucial (don't get me wrong, in python still can write reasonable fast program, it is algorithm what matter most, not lang).

But Python for me still lack this "stable", "rock solid" definition as C/C++/Haskell. For me it is not "catch the rabbit" of new super cool,shinny functionality (and brake compatibility) that matter the most but fact if my code still will be usable in 5/10 years from today.

And in terms of "be cool" for me Go and Rust are more "sexy" (and immature also, but still...). Especially Rust - I would love to see it mature to be able replace C++ projects in real life demands. But it is my personal opinion and in fact sort of taste, nobody have to share it with me. 😍

@xpil Third. I am tired of constantly being fucked by bloated frameworks and building tools (esp. Gradle)

@sivar@101010.pl

Przeczytałem niedawno na jakimś HRowym portalu o "Nowym, niebezpiecznym zjawisku na rynku pracy", cytując tytuł. To niesamowicie groźne i kompletnie niezrozumiałe zjawisko to modny ostatnio "quiet quitting". Polega na tym, że ludzie nie robią nadgodzin za darmo, nie dają sobie wciskać dodatkowych obowiązków w imię wątpliwego "rozwoju" i generalnie po zrobieniu co do nich należy zajmują się swoim prywatnym życiem.

Najwyraźniej koncept taki jest dla HRów czymś kompletnie niepojętym i porównywalnym ze sprzedażą narkotyków na szkolnym podwórku, sądząc po wydźwięku tytułu. Z jakiegoś powodu oczekuje się od pracownika, że ten - otrzymując najniższe możliwe na swoim stanowisku wynagrodzenie, najczęściej bez perspektyw na realną podwyżkę będzie poświęcać to, co zostaje mu z życia prywatnego z myślą o rozwoju firmy, która go wykorzystuje.

Może w ten sposób nawet zasłuży na protekcjonalne klepnięcie po plecach przez Pana Prezesa, kiedy ten będzie wsiadać do swojego Lamborghini.

  1. “Nie musi mieć ono nic wspólnego z odchodzeniem z pracy. Chodzi raczej o rezygnację z ambicji” - tutaj tylko pro forma pozwolę sobie zauważyć, że i rozwój i ambicje można z powodzeniem realizować poza pracą. Oczywiście o ile ma się na to czas i środki.
  2. “Jak dodaje, sprowadza się ono do wykonywania tylko przydzielonych obowiązków i tylko w czasie pracy. Trzymanie się tych ram - jak podkreśla Inglot - pozwala zachować balans, ale też odbiera pracodawcom komponent związany z zaangażowaniem pracowników.” - no i to dokładnie określa mój zarzut. Najwyraźniej z perspektywy osoby piszącej artykuł czymś niewłaściwym (i groźnym, jak wiemy z początku artykułu) jest to, że ktoś wykonuje TYLKO swoje obowiązki i TYLKO w czasie pracy. Nie pojawia się tu nawet przez moment myśl, że to może być prawidłowy stan rzeczy. Nie, to strata pracodawców.
  3. “Żeby zmotywować do tego pracowników, niezbędna jest silna rola liderów, a ci - jak widać po wynikach Instytutu Gallupa - mają trochę do nadrobienia.” - no więc zadaniem szczebla kierowniczego jest, jak rozumiem, wywieranie presji na pracowników, przepraszam, motywowanie ich do zaangażowania i rozwoju. Wszystko oczywiście nie tylko w czasie pracy.

Rynek pracy w Polsce jest głęboko patologiczny. Jasne, są pewnie firmy dające pozytywny przykład, ale to jednak raczej wyjątki. Sytuacja nie jest taka tragiczna z perspektywy specjalistów (choć nadal daleka od ideału), ale z perspektywy zdecydowanej większości społeczeństwa to jest dramat. Niestety wszelkiej maści coache, HRy i konsultanci są winni normalizacji tych patologii.

@sivar Przeczytaj jeszcze raz artykuł, usuń wszystkie twoje założenia co autor chciał napisać (ale nie napisał, ale wiesz lepiej co napisał).

Tam gdzie używasz "większość", "zwykle", "zazwyczaj", "najczęściej" - podeprzyj jakimiś rzetelnymi danymi, bo dla mnie to tylko twoje wyobrażenia i absolutnie się z nimi nie zgadzam (ale mogę nie być w reprezentatywnej próbce społeczeństwa.)

I możemy wtedy podyskutować, bo w tych 3 wypowiedziach napisałeś zupełnie nowy artykuł, dopowiadając co autor miał na na myśli, uzupełniając o recepty rozwiązania problemu które autor najwyraźniej zachował dla siebie (albo sam na nie nie wpadł jeszcze) i do tego udało ci się z ogólnego - "należy zwrócić uwagę będąc liderem/pracodawcą i odpowiednio zareagować na zmieniające się czasy" wywnioskować, że "zadaniem szczebla kierowniczego jest, jak rozumiem, wywieranie presji na pracowników, przepraszam, motywowanie ich do zaangażowania i rozwoju. Wszystko oczywiście nie tylko w czasie pracy”

A, tak gwoli uwagi. Tytuł to nie: "Nowe groźne zjawisko." tylko "Nowe groźne zjawisko. Cicha rezygnacja to czerwona lampka dla pracodawców" co zupełnie zmienia sens twojego rantu - bo jak dla mnie - patrzajta szefy i bosy, jak coś takiego dzieje się w firmie to trza kutwa zastanawiać się co nie bangla.

@anedroid@mstdn.social

Pro tip: you don't need to host git service if all you need is to push your changes to remote server (your website update, for example). Assuming you have SSH access:

  1. on remote server: git init
  2. git config receive.denyCurrentBranch updateInstead
  3. on your local machine: git remote add origin [hostname]:[path-to-repository]
  4. git push -u origin master
@siloam@101010.pl

Python jest ok, bo ma "batteries included", oszczędza RAM, ale pochłania więcej mocy obliczeniowej, wersje są często wstecznie niekompatybilne, kiedy masz zamrożonego VPS'a i nie masz wpływu na wersję zainstalowanego tam Linuxa to jest dramat przy przenosinach projektu.

Z kolei za JVM powinni twórcom dać Nobla za wieloplatformowość, możliwość implementacji wielu języków i wydajność, ale programowanie na JVM to z kolei dramat pod względem konfiguracji środowiska i budowania projektów. Zamiast programować często walczysz ze środowiskiem programistycznym i narzędziami do budowania.

@siloam Dla mnie Python jest spoko tylko i wyłącznie do pisania jakiś małych narzędzi. Wszystko się tak właściwie rozbija o dwie rzeczy:

Dynamiczne typowanie - przy większych projektach, gdzie zmienna jest przekazywana przez kilka funkcji, dojście do tego jakiego jest ona typu jest strasznie upierdliwe.

Interpretowalność - wolę jak kompilator powie mi, że zrobiłem coś nie tak, niż kiedy dowiaduję się o tym jak już odpalam aplikację.

To jest oczywiście moja opinia i to nie znaczy, że sam język jest słaby, po prostu takie mam swoje widzimisię :)

@hlukasz Nowe wersje posiadają opcjonalne typowanie tzw. type hints. Jest do tego kilka type checkeów. Na wydajność to jednak nie wpływa.

Uściślając - wtyczka, bo to było sprawdzane w VS Code, a nie w konsoli.