didleth

didleth@szmer.info
1

a dla osób mniej ogarniętych motoryzacyjnie - to o co chodzi? Dla mnie zaletą SUVów jest to, że są mniejsze od terenówki ale mają wyżej zawieszenie niż samochody terenowe. Co w praktyce oznacza, że starczają na dłużej. No i generalnie temat związany z patodeweleperką (czyli buduje się osiedla z ciasnymi miejscami parkingowymi, bez konieczności zrobienia sensownej drogi) i tym, że zbiorkom kuleje. No i spuszczanie powietrza z kół to nie aktywizm tylko stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym

nie wiem, czym są Range Rover, prześwit i Suzuki Jimny, za to wiem, jak bardzo ludzie narzekają na jakość wiejskich dróg. I w pełni rozumiem, dlaczego kupują SUVy. Prozaicznie w wyższym samochodzie statystycznie rzadziej szorujesz zawieszeniem po wybojach.

Generalnie ludzie kupują samochód wedle 1) czy i do czego go potrzebujemy 2) czy nas na niego stać 3)czy jest dostępny A te Jimny raczej tanie nie są (i podejrzewam, że te Range Rovery także). Plus, jeśli rzeczywiście jest mały, to przy dzieciach nie bardzo się nadaje (musisz zmieścić foteliki, wózek, pieluchy, tonę zabawek itp.)

tego nie neguję (ani nie potwierdzam - nie znam się) - ale czy przy miniwanach nie ma przypadkiem problemu z dostępnością? Ogólnie niewiele ich widuję

chyba samonakręcająca się spirala - część osób ma SUVa, bo chce i potrzebuje SUVa, a część osób ma SUVa, bo akurat takich ofert było najwięcej/akurat SUVa było najłatwiej kupić. I w efekcie jest ich coraz więcej, więc producentom się wydaje, że "jest zapotrzebowanie na SUVy"...

z aktywistycznymi, otwartymi itp. jest podobny problem. Archiwum indymediów jest w zasadzie nie do odzyskania

jak najbardziej. Z zawodu jestem historyczką. I zawsze mam dysonans między prawem do prywatności a świadomością, jak bogaty materiał źródłowy przez to przepada. Rozmowy przekupek na targu czy uczniów na przerwach to wartościowy materiał do badań socjologicznych. Ale jednocześnie każdy ma (szłusznie!) prawo do tego, by wbrew własnej woli nie być obiektem badań

Co do nazewnictwa - to już kwestia interpretacji. A odnośnie tego, czy "przed epoką social mediów szansa na zachowanie takiego materiału była mniejsza" - to też trochę bardziej skomplikowane i nie wiązałabym tego z socialmediami jako takimi (chociaż to też), co z postępem technologicznym. Kiedyś w centrum wydarzeń trzeba były wysyłać dziennikarzy, dzisiaj większość ma telefony z kamerkami i może zdawać z danych wydarzeń relacje na żywo. Finał jest taki, że kiedyś materiału źródłowego było często za mało, dziś jest go więcej niż mocy przerobowej i problemem jest selekcja. Niedawno czytałam naukową analizę indymediów - zawierała sporo błędów, będących wynikiem tego, że autorka pisała tekst już po tym, gdy strona przestała istnieć i nie miała kontaktu z zaangażowanymi w nią ludźmi. I myślę, że z twitterem będzie podobnie tylko na inną skalę.

Rakieta ukraińska czy rosyjska? (facebook.com)

żyjemy w na tyle ciekawych czasach, że ciężko mi odróżnić, kiedy ktoś używa sarkazmu, a kiedy mówi serio ;p

Niemcy stawiają na otwarte oprogramowanie

Niemcy stawiają na otwarte oprogramowanie (netzpolitik.org)

Wraca Lex Czarnek

Wraca Lex Czarnek (oko.press)

właśnie ciekawa jestem: ludzie z powodu tej imprezy mają w Niemczech realnie jakieś problemy? Jak ktoś prowadzi np. hotel czy pensjonat i ma gości z takiej imprezy, to niemieckie służby (przy ew. współpracy z innymi) zrobią mu nalot? Może to stąd te ceny noclegów?

e nie wszyscy rozumieją memy po angielsku - tym bardziej, jak otacza się ludźmi podobnymi sobie. Pracownikowi budowlanemu trudno zrozumieć, że ktoś nie potrafi wymienić wiertła we wkrętarce - tym bardziej, jak otacza się ludźmi podobnymi sobie. Osobie znającej się na informatyce trudno zrozumieć, że ktoś nie wie co to hosting, domena, serwer itp. - tym bardziej, jak otacza się ludźmi podobnymi sobie. Tzw. "efekt własnej bańki". Słyszałam też "jak to może kogoś nie być stać na komputer dla dziecka" od ludzi dobrze sytuowanych finansowo, czy często powtarzane "nie znam nikogo kto by głosował na PiS"