w temacie: wczoraj właśnie z kimś rozmawiałam. Facet rozbił samochód, potrzebuje nowego. Szuka sedana czy kombiaka w sensownej cenie, ale w ofertach same SUVy...

@didleth pewnie jeszcze takie z najsłabszym możliwym zawieszeniem, FWD i bez haka

chyba samonakręcająca się spirala - część osób ma SUVa, bo chce i potrzebuje SUVa, a część osób ma SUVa, bo akurat takich ofert było najwięcej/akurat SUVa było najłatwiej kupić. I w efekcie jest ich coraz więcej, więc producentom się wydaje, że "jest zapotrzebowanie na SUVy"...

@didleth tak

w temacie: wczoraj właśnie z kimś rozmawiałam. Facet rozbił samochód, potrzebuje nowego. Szuka sedana czy kombiaka w sensownej cenie, ale w ofertach same SUVy...

@didleth pewnie jeszcze takie z najsłabszym możliwym zawieszeniem, FWD i bez haka

tego nie neguję (ani nie potwierdzam - nie znam się) - ale czy przy miniwanach nie ma przypadkiem problemu z dostępnością? Ogólnie niewiele ich widuję

@didleth no właśnie z tym jest problem - reklamowanie i popularyzowanie SUVów na wzór usański

chyba samonakręcająca się spirala - część osób ma SUVa, bo chce i potrzebuje SUVa, a część osób ma SUVa, bo akurat takich ofert było najwięcej/akurat SUVa było najłatwiej kupić. I w efekcie jest ich coraz więcej, więc producentom się wydaje, że "jest zapotrzebowanie na SUVy"...

@didleth tak

w temacie: wczoraj właśnie z kimś rozmawiałam. Facet rozbił samochód, potrzebuje nowego. Szuka sedana czy kombiaka w sensownej cenie, ale w ofertach same SUVy...

@didleth pewnie jeszcze takie z najsłabszym możliwym zawieszeniem, FWD i bez haka

Generalnie ludzie kupują samochód wedle 1) czy i do czego go potrzebujemy 2) czy nas na niego stać 3)czy jest dostępny A te Jimny raczej tanie nie są (i podejrzewam, że te Range Rovery także). Plus, jeśli rzeczywiście jest mały, to przy dzieciach nie bardzo się nadaje (musisz zmieścić foteliki, wózek, pieluchy, tonę zabawek itp.)

@didleth dobry minivan jest lepszy od SUVa

tego nie neguję (ani nie potwierdzam - nie znam się) - ale czy przy miniwanach nie ma przypadkiem problemu z dostępnością? Ogólnie niewiele ich widuję

@didleth no właśnie z tym jest problem - reklamowanie i popularyzowanie SUVów na wzór usański

chyba samonakręcająca się spirala - część osób ma SUVa, bo chce i potrzebuje SUVa, a część osób ma SUVa, bo akurat takich ofert było najwięcej/akurat SUVa było najłatwiej kupić. I w efekcie jest ich coraz więcej, więc producentom się wydaje, że "jest zapotrzebowanie na SUVy"...

@didleth tak

w temacie: wczoraj właśnie z kimś rozmawiałam. Facet rozbił samochód, potrzebuje nowego. Szuka sedana czy kombiaka w sensownej cenie, ale w ofertach same SUVy...

@didleth pewnie jeszcze takie z najsłabszym możliwym zawieszeniem, FWD i bez haka

nie wiem, czym są Range Rover, prześwit i Suzuki Jimny, za to wiem, jak bardzo ludzie narzekają na jakość wiejskich dróg. I w pełni rozumiem, dlaczego kupują SUVy. Prozaicznie w wyższym samochodzie statystycznie rzadziej szorujesz zawieszeniem po wybojach.

@didleth Range Rover to takie kombi, tylko że bardziej niebezpieczne dla pieszych, więcej pali i bardziej się psuje, a w teren nikt tym nie jedzie. Jest używane przez karyny do przemierzania drogi ze strzeżonego osiedla, przez autostradę w środku miasta, do Lidla po dwa litry mleka i przedszkola dziecka. Nie ma nawet siedmiu siedzeń jak prawdziwe, duże SUVy, tylko pięć. Jest do niczego, dużo się psuje...

Jimny to mały i niezawodny samochód terenowy.

@didleth a Range Rover ma takie zawieszenie, że większej przyczepy nie będzie holować, przez rzekę jak stare Land Rovery też nie przejedzie.

@didleth w skrócie Jimny to fajny samochód a range rover to gówno

Generalnie ludzie kupują samochód wedle 1) czy i do czego go potrzebujemy 2) czy nas na niego stać 3)czy jest dostępny A te Jimny raczej tanie nie są (i podejrzewam, że te Range Rovery także). Plus, jeśli rzeczywiście jest mały, to przy dzieciach nie bardzo się nadaje (musisz zmieścić foteliki, wózek, pieluchy, tonę zabawek itp.)

@didleth dobry minivan jest lepszy od SUVa

tego nie neguję (ani nie potwierdzam - nie znam się) - ale czy przy miniwanach nie ma przypadkiem problemu z dostępnością? Ogólnie niewiele ich widuję

@didleth no właśnie z tym jest problem - reklamowanie i popularyzowanie SUVów na wzór usański

chyba samonakręcająca się spirala - część osób ma SUVa, bo chce i potrzebuje SUVa, a część osób ma SUVa, bo akurat takich ofert było najwięcej/akurat SUVa było najłatwiej kupić. I w efekcie jest ich coraz więcej, więc producentom się wydaje, że "jest zapotrzebowanie na SUVy"...

@didleth tak

w temacie: wczoraj właśnie z kimś rozmawiałam. Facet rozbił samochód, potrzebuje nowego. Szuka sedana czy kombiaka w sensownej cenie, ale w ofertach same SUVy...

@didleth pewnie jeszcze takie z najsłabszym możliwym zawieszeniem, FWD i bez haka

a dla osób mniej ogarniętych motoryzacyjnie - to o co chodzi? Dla mnie zaletą SUVów jest to, że są mniejsze od terenówki ale mają wyżej zawieszenie niż samochody terenowe. Co w praktyce oznacza, że starczają na dłużej. No i generalnie temat związany z patodeweleperką (czyli buduje się osiedla z ciasnymi miejscami parkingowymi, bez konieczności zrobienia sensownej drogi) i tym, że zbiorkom kuleje. No i spuszczanie powietrza z kół to nie aktywizm tylko stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym

@didleth
"są mniejsze od terenówki ale mają wyżej zawieszenie niż samochody terenowe. Co w praktyce oznacza, że starczają na dłużej."

Oczywiście. Range Rover ma wyższy prześwit i mniej się psuje od Suzuki Jimny. Racja. Lol.

nie wiem, czym są Range Rover, prześwit i Suzuki Jimny, za to wiem, jak bardzo ludzie narzekają na jakość wiejskich dróg. I w pełni rozumiem, dlaczego kupują SUVy. Prozaicznie w wyższym samochodzie statystycznie rzadziej szorujesz zawieszeniem po wybojach.

@didleth Range Rover to takie kombi, tylko że bardziej niebezpieczne dla pieszych, więcej pali i bardziej się psuje, a w teren nikt tym nie jedzie. Jest używane przez karyny do przemierzania drogi ze strzeżonego osiedla, przez autostradę w środku miasta, do Lidla po dwa litry mleka i przedszkola dziecka. Nie ma nawet siedmiu siedzeń jak prawdziwe, duże SUVy, tylko pięć. Jest do niczego, dużo się psuje...

Jimny to mały i niezawodny samochód terenowy.

@didleth a Range Rover ma takie zawieszenie, że większej przyczepy nie będzie holować, przez rzekę jak stare Land Rovery też nie przejedzie.

@didleth w skrócie Jimny to fajny samochód a range rover to gówno

Generalnie ludzie kupują samochód wedle 1) czy i do czego go potrzebujemy 2) czy nas na niego stać 3)czy jest dostępny A te Jimny raczej tanie nie są (i podejrzewam, że te Range Rovery także). Plus, jeśli rzeczywiście jest mały, to przy dzieciach nie bardzo się nadaje (musisz zmieścić foteliki, wózek, pieluchy, tonę zabawek itp.)

@didleth dobry minivan jest lepszy od SUVa

tego nie neguję (ani nie potwierdzam - nie znam się) - ale czy przy miniwanach nie ma przypadkiem problemu z dostępnością? Ogólnie niewiele ich widuję

@didleth no właśnie z tym jest problem - reklamowanie i popularyzowanie SUVów na wzór usański

chyba samonakręcająca się spirala - część osób ma SUVa, bo chce i potrzebuje SUVa, a część osób ma SUVa, bo akurat takich ofert było najwięcej/akurat SUVa było najłatwiej kupić. I w efekcie jest ich coraz więcej, więc producentom się wydaje, że "jest zapotrzebowanie na SUVy"...

@didleth tak

w temacie: wczoraj właśnie z kimś rozmawiałam. Facet rozbił samochód, potrzebuje nowego. Szuka sedana czy kombiaka w sensownej cenie, ale w ofertach same SUVy...

@didleth pewnie jeszcze takie z najsłabszym możliwym zawieszeniem, FWD i bez haka

Co do nazewnictwa - to już kwestia interpretacji. A odnośnie tego, czy "przed epoką social mediów szansa na zachowanie takiego materiału była mniejsza" - to też trochę bardziej skomplikowane i nie wiązałabym tego z socialmediami jako takimi (chociaż to też), co z postępem technologicznym. Kiedyś w centrum wydarzeń trzeba były wysyłać dziennikarzy, dzisiaj większość ma telefony z kamerkami i może zdawać z danych wydarzeń relacje na żywo. Finał jest taki, że kiedyś materiału źródłowego było często za mało, dziś jest go więcej niż mocy przerobowej i problemem jest selekcja. Niedawno czytałam naukową analizę indymediów - zawierała sporo błędów, będących wynikiem tego, że autorka pisała tekst już po tym, gdy strona przestała istnieć i nie miała kontaktu z zaangażowanymi w nią ludźmi. I myślę, że z twitterem będzie podobnie tylko na inną skalę.

jak najbardziej. Z zawodu jestem historyczką. I zawsze mam dysonans między prawem do prywatności a świadomością, jak bogaty materiał źródłowy przez to przepada. Rozmowy przekupek na targu czy uczniów na przerwach to wartościowy materiał do badań socjologicznych. Ale jednocześnie każdy ma (szłusznie!) prawo do tego, by wbrew własnej woli nie być obiektem badań

@didleth Okej, pod tym względem faktycznie masz rację.

Ale i tak uważam, że autorka artykułu przesadza. Przed epoką social mediów szansa na zachowanie takiego materiału do badań socjologicznych była jeszcze mniejsza.

Czy mam rozumieć, że zanim powstały social media, miała miejsce nieustanna katastrofa? Nazwałbym to raczej utraconą okazją, nie katastrofą.

Co do nazewnictwa - to już kwestia interpretacji. A odnośnie tego, czy "przed epoką social mediów szansa na zachowanie takiego materiału była mniejsza" - to też trochę bardziej skomplikowane i nie wiązałabym tego z socialmediami jako takimi (chociaż to też), co z postępem technologicznym. Kiedyś w centrum wydarzeń trzeba były wysyłać dziennikarzy, dzisiaj większość ma telefony z kamerkami i może zdawać z danych wydarzeń relacje na żywo. Finał jest taki, że kiedyś materiału źródłowego było często za mało, dziś jest go więcej niż mocy przerobowej i problemem jest selekcja. Niedawno czytałam naukową analizę indymediów - zawierała sporo błędów, będących wynikiem tego, że autorka pisała tekst już po tym, gdy strona przestała istnieć i nie miała kontaktu z zaangażowanymi w nią ludźmi. I myślę, że z twitterem będzie podobnie tylko na inną skalę.

z aktywistycznymi, otwartymi itp. jest podobny problem. Archiwum indymediów jest w zasadzie nie do odzyskania

Pewnie. Instancja mastodon.technology też znika za niecały miesiąc (ja swoje konto zbekapowałem). Ale to nadal totalnie inna skala.

żyjemy w na tyle ciekawych czasach, że ciężko mi odróżnić, kiedy ktoś używa sarkazmu, a kiedy mówi serio ;p

właśnie ciekawa jestem: ludzie z powodu tej imprezy mają w Niemczech realnie jakieś problemy? Jak ktoś prowadzi np. hotel czy pensjonat i ma gości z takiej imprezy, to niemieckie służby (przy ew. współpracy z innymi) zrobią mu nalot? Może to stąd te ceny noclegów?

e nie wszyscy rozumieją memy po angielsku - tym bardziej, jak otacza się ludźmi podobnymi sobie. Pracownikowi budowlanemu trudno zrozumieć, że ktoś nie potrafi wymienić wiertła we wkrętarce - tym bardziej, jak otacza się ludźmi podobnymi sobie. Osobie znającej się na informatyce trudno zrozumieć, że ktoś nie wie co to hosting, domena, serwer itp. - tym bardziej, jak otacza się ludźmi podobnymi sobie. Tzw. "efekt własnej bańki". Słyszałam też "jak to może kogoś nie być stać na komputer dla dziecka" od ludzi dobrze sytuowanych finansowo, czy często powtarzane "nie znam nikogo kto by głosował na PiS"

Fałszywa Powszechność - w tym świetnym filmiku autor dobrze to tłumaczy (od min. 10:00).

https://www.youtube.com/watch?v=T1vW8YDDCSc

ooo....a to ciekawe. Powiadomienie przyszło na mastodonie, ale na szmerze normalnie mi się wyświetla. Razem z Twoim i moim komentarzem

@didleth o, a teraz dostałam na mastodonie swoje powiadomienie z konta na szmerze. Wychodzi na to że rozmawiam sama ze sobą. I to nie w głowie a publicznie przez internet. Czy to już czas na psychiatrę? 🤔

Litości. Łatwiej niż używać kibla jest robić pod siebie, ale i tak oczekujemy od ludzi pewnego poziomu. jak nie było innej opcji to byle kto stawiał strony. Później zaczęły się wszelkie livejurnale, blo Tyle, że ludzie niekoniecznie będą przejmować się tym, jakiego poziomu Ty od nich oczekujesz - będą mieć taki, jaki pasuje im i większości odbiorców. Zwłaszcza, jeśli wyzywasz ich od idiotów tylko dlatego, że nie ogarną strony internetowej w pół godziny (obstawiam, że sam w pół godziny nie ogarnąłbyś rzeczy, w których oni się specjalizują). Niedawno ktoś polecał lokalną szkołę, weszłam z ciekawości na ich stronę - że częściowo nie działała to jedno, ale były też kwiatki typu "link do planu lekcji kieruje na "C:\WINDOWS...", a fb mają jako osoba, a nie jako fanpage. Lokalna kooperatywa rodzicielska - podobnie. Ludzie takich rzeczy nieraz nie ogarniają i nie zaczną ogarniać tylko dlatego, że przyjechał jakiś mieszczuch i zaczął się rządzić. Owszem, można takie rzeczy sugerować czy wspomóc - ale jak już jest się częścią grupy i pokazało się swoją wartość. A częścią większości okolicznych grup siłą rzeczy nie będziesz (ok, Ty będziesz ;p ale przeciętny człowiek nie)

tylko, jeśli jest na tyle młody, że miał internet przed 18ką. I nie, nie każdy. Sama nie oglądałam filmów z czerwonym kółkiem, bo były z czerwonym kółkiem, czyli dla dorosłych. A w jaki sposób miałyby być blokowane? Przede wszystkim psychologią i zastraszeniem. Na podobnej zasadzie, jak promuje się religię w szkołach. Wielu dostawców porobi jakąś blacklistę na routerze (dodając do niej strony wskazane przed rząd) dla świętego spokoju na podobnej zasadzie, jak wielu dyrektorów czy wychowawców zachęca do zapisania na relę dla świętego spokoju. Mało komu chce się kopać z koniem w sądzie (zwłaszcza przy obecnych problemach z praworządnością w Polsce). Gdy pracowano nad ACTA, dla wszystkich było oczywiste, że pewnie tak czy inaczej obejść się to da, ale że same przepisy są wykluczające. I dlatego protesty były masowe, od lewicy po prawicę. Teraz nikt nie myśli o protestowaniu tylko o tym, że "jakoś obejdziemy". A chodzi o to, żeby nie trzeba było nic obchodzić, bo zwyczajnie nie każdy będzie mieć taką możliwość...